Tak cicho

Nadchodzi noc, mrok wszystko spowijaWszystko gaśnie, cichnie, zasypiaCały świat milknie i tylko onaGłuchym echem się odbija Cisza… Ta cisza co jak dotyk paliI jej krzyk jakby z oddaliI łzy deszczem spływająceI milczenie tak obezwładniające I to w niej się zatracamSpalam, tonę, upadamBłądzę, miotam się i krzyczęZanikam i siebie nienawidzę Dopadają wspomnienia Wygasają pragnienia Samotność bardziejCzytaj dalej „Tak cicho”

Bezprzytomnie

Milcząco obecna,Obecna nieprzytomna,Nieprzytomna nieobecna,Krzykliwie bezprzytomna… Kiedyś wszystko się skończy Wypali się, zgaśnie Ulecą nadzieje, marzenia Bezpowrotnie. I wszystko co znaczyło tak wiele Przestaje mieć znaczenie I wszystko co było pragnieniem Zanika odbite echem W końcu zasnę Szeroko zamkniętymi oczamiPatrzę, nie widzącWidzę chaos, nicośćOgrom bezsensuSłuchając krzyku ciszyNiczego nie słysząc Uwięziona w sobie samaSwoja, nie swoja, obcaNieumarła,Czytaj dalej „Bezprzytomnie”

Poranek w ogrodzie

Porannym ptaków śpiewem,Kwiatów zapachem słodkim,Przejrzystym błękitnym niebem,Z kubkiem kawy gorącym,Budzę się Powiewem wiatru tulona,Promienie słońca chłonąc,W głąb duszy wpatrzona,W myślach swych tonąc,Budzę się W marzeniach tak pogrążona,Myślami za Tobą błądzę,Do granic stęskniona, spragniona;Pocałunkiem, dotykiem, szeptemObudź mnie proszę

Create your website with WordPress.com
Rozpocznij